Będę miała do portfolio

Chyba każdy z nas ma takie momenty, gdy zastanawia się czy to co robi, ma jakiś sens. Nie, że sama sztuka dla sztuki, że dla własnej satysfakcji. Jak to mówią- do portfolio.
Miałam w tym roku takie momenty. Bardzo dużo właściwie. Mimo, że to był dla Purrfidiousa bardzo dobry rok. Zaczęło się od notki na bardzo ważnym dla mnie blogu- Catsparella.com.  Stephanie sama do mnie napisała z propozycją mini wywiadu i wspólnego rozdania. Rozpierała mnie duma, bo o mój zegar biło się ponad 400 osób, a Stephanie to dla mnie wzór do naśladowania jeśli chodzi o determinację i konsekwencję. I od kilku dni chyba jeszcze bardziej ją szanuję i jednocześnie zazdroszczę- zaczyna pracę dla producenta karmy Purina jako specjalista do spraw społeczności internetowej. Będzie tworzyć bloga i zajmować się wszystkimi kanałami internetowymi. A zaczęło się od własnego bloga pisanego, jak sama mówi, z nudów…
Potem kolejny blog- Hauspanther.com, napisał o moich kocich dywanach. Znowu ktoś po drugiej stronie kuli ziemskiej dojrzał moje Purrfidia. W maju portal zajmujący się śledzeniem trendów- WGSN- mój fuksjowy dywan wskazał jako tendencję kolorystyczną na jesień- zimę 2014-2015 w kategorii produktów dla zwierząt. A potem był wywiad ze mną w Kocich Sprawach- głównie o blogu, dlatego wiązałam z nim duże oczekiwania. Wiecie- wejścia, więcej czytelników, więcej komentarzy, większa motywacja dla mnie do pisania. A tu spokój i cisza, taki jak przed wywiadem. Prasa chyba umiera ;D

Prawda jest taka, że jestem rozpuszczona. Mam dość sympatyczną pracę zawodową dającą mi bardzo namacalne efekty- gdy odwalę kawał dobrej roboty, widzę to na ulicach. Ludzie noszą to, co zaprojektuję. Mijam ich i uśmiecham się. Myślę sobie- wyglądają świetnie. Rób tak dalej stara! Idzie ci to, jest odzew- jest ktoś, kto to docenia i kupuje.
A na blogu… widzę wejścia, częściowo przypadkowe, częściowo od stałych czytelników. Widzę, które wpisy były czytane najchętniej. Niektóre z nich budzą sporo emocji. Inne- wydaje się, że nie budzą niczego... I wtedy zastanawiam się, czy w ogóle warto. Więc nie piszę tygodniami, miesiącami. A potem zbieram od Was opieprz przez mejla, facebooka, osobiście- no naprawdę, strach się na mieście pokazać ;)

Spędziłam sporo czasu na analizowaniu tego, co Wam się najbardziej podoba w tym, co tu robię na tych stronach. Obiecuję się poprawić i zabrać do roboty. W komentarzach możecie mi jeszcze dodatkowo nakopać. Opcjonalnie możecie połechtać moje ego. A ja Wam w międzyczasie podziękuję jeszcze tutaj za głosy w konkursie na Rasowca i Dachowca Miesiąca organizowanym przez Pet Supplies. Dzięki Wam udało się zdobyć jedną nagrodę, drugą nagrodę- od Jury- przypisuję sobie, fatalnemu światłu u Dorszki z hodowli Agilis Cattus oraz pięknej modelce. Paczki z nagrodami już do mnie dotarły, w najbliższych dniach będę się umawiać z Pomorskim Kocim Domem Tymczasowym na dostawę.

Dziękuję Wam za pomoc Tymczasom, jesteście najlepsi. Internet przybija Wam piątkę, moje koty nie mogą, bo są za ciężkie na „high five”…



www.tumblr.com



 www.tumblr.com

Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

8 Responses to Będę miała do portfolio

  1. Jesteśmy, czytamy i czekamy na więcej :)
    Dobra robota , jak powiedziałby kot z ostatniej animacji. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie martw się, czasami tak jest. Odwiedzin sporo, mniej komentarzy. Brak czasu, ludzie wpadają i lecą dalej.
    To co robisz jest super i przyniesie "wymierne efekty".

    ps. ktoś znowu nie dał znać jak był na hałdach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie, że czekamy na wpisy. Nieustannie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Techniczne Uwagi /drobiazgi, ale mocno pomagają i mówię to jako przeglądacza stron/:
    Raz sporym problemem jest język /tj brak postów tu i na FaceBooku po angielsku, masz sklep na Etsy i dużo użytkowniów, ze świata szuka powiązanych do sklepu mediów, mnie osobiście wkurza, jak okazuje sie, że czyjś blog jest w egzotycznym języku jakiego nie znam/.
    Druga sprawa, że blogger zaczyna zamierać, bo nie ma spójnej platformy, do wyszukiwania interesujących blogów i ciężko tu trafić, inaczej jak ze sklepu/polecenia.
    Trzy na stornie FB, nie ma linka w panelu jaki widać, po otwarciu tablicy /tj w części pod avatarem, jest tylko krótki opis - link w tym miejscu bardziej kusi do dodania bloga/strony do obserwowanych z automatu, szukanie specjalnie w opisie zniechęca ludzi/. Trzy część A) weszłam specjalnie w informacje konta FB i tam też nie ma linka do bloga. Ja na swoich kontach dla fanów, maniakalnie upycham linki w opisie i informacjach i widzę dużo wejść właśnie z FB.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy- nie mam w planie pisać tu po angielsku- używam tego języka w pracy, ale nie czuję się na siłach, żeby pisać w nim tak lekko, jak robię to po polsku- byłoby technicznie, konkretnie i nudno. Linka w informacjach na FB faktycznie nie ma- to jest do naprawienia. Mi nie chodzi o to, żeby mieć masę wejść, tonę fanów na FB, jeśli to się nie przekłada na ich aktywność. Co mnie najbardziej demotywuje do pracy to to, że na wielu blogach są kółka wzajemnej adoracji, piszące sobie słitaśne komcie. Że wystarczy wrzucić nieostre zdjecie kotka w pudełku, żeby już był ruch i reakcja. A ja przy niektórych wpisach robię dość pokażny research. Krótki wpis o Freddim kosztował mnie 2 intensywne dni czytania książki, artykułów, szukania w necie. Tekst o żwirku to też nie była godzinka. Powinnam mieć żal sama do siebie, że nie zdecydowałam się prowadzić kociego pamiętnika z moimi uroczymi okrągłymi kotami :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Postawiłaś w swoim blogu na słowo pisane, tym samym podniosłaś poprzeczkę bo zapraszasz do dyskusji, dzielenia się spostrzeżeniami. Nie chcę nikogo obrażać, ale wydaje mi się, że przeciętny użytkownik internetu, jak nie może szybko, najlepiej jedno wyrazowo, wyrazić swojej emocji, to tego nie robi wcale.
    Bo jak ktoś pod Twoim artykułem wpisze: Fajne!
    To co tu odpisać, chyba tylko: Dzięki!
    :-)

    Zawsze jeszcze możesz założyć koci pamiętnik z uroczymi, okrągłymi kotami :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda na to, że nie poczułaś się odpowiednio zmotywowana - zrobiłaś przerwę równą dokładnie 3 miesiącom! Ja z chęcią sprzedam kopa bezpośredniego, może jak zaboli to dotrze i poskutkuje? ;)

    Obserwuję, że liczba komentarzy na blogach w ogóle maleje. Chyba tylko na modowych nie, no bo przecież każda blogerka zostawia tam link do swojego bloga, w treści ;) Poza tym tam wystarczy napisać "wow", "beautiful", "love" i sprawa załatwiona.

    Ciebie się czyta i idzie dalej ze swoimi przemyśleniami, bo zostawienie ich w komentarzu wymaga chwili. To, że nie komentujemy, nie znaczy, że nas nie ma. Ale dobrze o tym wiesz ;) Chociaż przyznam, że ten wpis do mnie nie dotarł w jakiś "naturalny" sposób - ani FB mi go nie podpowiedział, ani newsletter, albo ja go w tym biegu przeoczyłam...

    W każdym razie, kończąc już ten upierdliwy wywód - rób dalej swoje i nie myśl nawet o tym, by zwinąć manatki i nas zostawić. Ani mi się waż! (Mój znajomy, chłopak na poziomie, podczas towarzyskich spotkań opornym zawsze mówi "pij, nie p...ol". No więc "pisz, nie p...ol". No. Musiałam :D

    OdpowiedzUsuń

Search

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.