Archive for marca 2013

Urodzinowy kadr z kotem - Ewan McGregor

W sieci krąży masa zdjęć sławnych ludzi z kotami. Wiele z tych osób na codzień nie mieszka w kocim towarzystwie, albo po prostu ciężko znaleźć mi jakieś informacje o ich futrzastych współlokatorach, nie kwalifikują się do cyklu VIP... A szkoda by było nie rozpowszechniać dalej tych fotografii :) Będą więc trafiać na Purrfidious przy okazji urodzin bohaterów zdjęć.
Dziś 42 urodziny obchodzi szkocki aktor Ewan McGregor. 100 lat, wielu nowych ról i jakiegoś dobrego leku na alergię na sierść, na którą cierpli żona ;)

http://vi.sualize.us/


http://pixelalliance-inspiration.tumblr.com

Posted in , | SKOMENTUJ

iKot - Paint For Cats


PAINT FOR CATS



    platforma: iOS
    cena: $ 1,99






Jeśli kiedyś słyszeliście o aukcjach, na których sprzedawane są dzieła stworzone w zoo przez małpy i słonie, i sami marzycie, żeby wasz kot też stworzył coś podobnego, ta aplikacja może być dla was. Może, ale nie musi... Ale o tym za chwilę.

Na początku gry możecie wybrać paletę, w ramach której "tworzyć" będzie wasz kot. Po zatwierdzeniu wyboru na ekranie pojawia się nagle kolorowa, machająca ogonkiem mysz. Porusza się chaotycznie, to plus, ale wydaje z siebie pisk dopiero, gdy zostanie pacnięta. To minus. Na początku dobrze jest samemu "upolować" mysz, bo dźwięk, jaki wydaje, jest bardzo atrakcyjny dla kocich uszu. Jednak psujemy obraz, bo w miejscu, w którym zamordowaliśmy mysz, zostaje ślad farby. No nic, potem już koty same wiedzą, co z tym zwierzem zrobić. Uganianie się za szalonym gryzoniem bardzo się moim kotom podobało. Gorzej z efektami artystycznymi... Koty pakują łapy na szybę tabletu nie tylko wtedy, gdy pacają, także wtedy, gdy się przyczajają- efektem tego jest wielka plama w miejscu, w którym kot leżał. 









No żadni z nich Picasso czy Malewicz...

W efekcie tylko trzy i pół purr-punkta. Zabawa przednia, ale zupełnie zbędna jest dodatkowa funkcja "malowania". Efekt nie przypomina tego z materiałów reklamowych ;) Ale być może moje koty mają zbyt mocarne łaputy. 
Pół punktu odejmuję za to, że gra dostępna jest tylko na iOS, cały punkt za to, że kosztuje prawie 2 dolary- o ile bez problemu zapłaciłam za komplet gier w Enjoy With Cat [ale tylko 99 centów], to dwa razy tyle za tylko jedną grę uważam za nieadekwatną cenę w stosunku do atrakcyjności gry. 

Posted in , | SKOMENTUJ

Very Important Purrson - Sean Connery - [You only purr twice]


Hollywood jakoś tak ma, że na kolanach Czarnego Charakteru sadza przeważnie kota… Czasem kot i ciasny kadr przedstawiający Złe Ręce głaszczące Złego Kota, to jedyny nasz kontakt z owym Czarnych Charakterem. Tak było w kilku pierwszych filmach serii bondowskiej. Nie mogliśmy zobaczyć twarzy terrorysty Blofelda aż do „You only live twice”. Za to mogliśmy podziwiać pięknego srebrzystego persa- podobno Zło Wcielone.

blogs.walkerart.org 

 catsonfilm.wordpress.com

 www.newsbiscuit.com

  catsonfilm.wordpress.com

catsonfilm.wordpress.com

A tu cała ekipa, bo wiadomo- jeden aktor nie udźwignie takiej schwarz- roli.

www.tumblr.com

Jamesa Bonda głaszczącego kota możemy sobie pooglądać jedynie na zdjęciach spoza planu. 

tmblr.com


Sean Connery był do niedawna moim ulubionym Bondem. Spadł na pozycję drugą po tym, jak najpierw podpisałam się pod bojkotem, a potem obejrzałam pierwszy film z Danielem Craigiem w tej roli ;) No ale w ostatecznym rozrachunku Connery jest bardziej męski w poniższym stroju, niż Pierce Brosnan w trzyczęściowym garniturze :D

allkindsagirls.blogspot.com


 W zasadzie chciałam dziś uczcić Dzień Św. Patryka wpisem o jakimś irlandzkim kociarzu, niestety nawet 007 Brosnan nie ma ani jednego zdjęcia z kotem. Colin Farrell ma masę zdjęć z kociakami, ale wiecie- to takie inne kociaki…
Dlatego przekornie dziś nie o Irlandczyku, a o Szkocie o mocnym akcencie, mówiącym „sz” zamiast „s”, uznanym Najseksowniejszym Żyjącym Mężczyzną w 1989, a w wieku 69 lat- Najseksowniejszym Mężczyzną Stulecia. To było w roku 1999, całkiem możliwe, że załapie się na ten tytuł jeszcze w 21wieku :D




Sean Connery po przejściu na emeryturę wyprowadził się na Wyspy Bahama i tyle go widzieli. Na chwilkę pojawił się na Twitterze, ale nie poćwierkał zbyt długo, a szkoda, może wlepiłby zdjęcia swoich kotów…  Jego strona internetowa jest antyczna niczym ruiny Colosseum. Ale jest na niej galeria prac jego żony- Michelle, a w niej taki obraz:


 seanconnery.com


Jak widać szlafroczki z fotte i chude koty to to, co Connery lubi najbardziej. Podczas prywatnego śledztwa udało się mi ustalić, że w ciągu ostatnich lat Szkot i jego małżonka stali się współlokatorami kotów przedstawionych poniżej ras. [jakby to powiedział Sean- poniższe żdjęcia szą żdjęciami poglądowymi, żadne ż nich nie przedsztawia szerszczuchów agenta żero żero szedem]


funnycatwallpapers.com


Bengal. Pochodzi z amerykańskiej hodowli Bagheera Bengals i jest prezentem od żony. Connery nazwał go na cześć swojej ulubionej kapeli- Bon Jovi… Podobno oszalał na punkcie Bonji’ego, jak go pieszczotliwie nazywa…

animaltheory.blogspot.com


Stado Connerego zasila także kocur rasy toyger. Podobno to prawdziwy pan i władca domu. Toygery to krzyżówki bengali z domowym pręgusem.


www.catnkitten.com


Trzecim kotem, o którym znalazłam jakiekolwiek informacje, jest Luna, kotka rasy cheetoh. To bardzo młoda rasa, powstała ze skrzyżowania kota domowego z chausem- azjatyckim dzikim kotem bagiennym.

Niby różne rasy, a jednak takie do siebie podobne. Ale widocznie Sean nie lubi zmian, w końcu jest żonaty z tą samą kobietą od blisko 40 lat. Z drugiej strony żona niby ta sama, ale co roku troszkę inna, głównie dzięki operacjom plastycznym... 





Posted in , , , | 1 Comment

iKot - Jitter Bug


   JITTER BUG


    platforma: iOS
    cena: bezpłatna




Jitter Bug jest jedną z kilku aplikacji wypuszczonych przez producenta karmy Friskies- Purinę. Była pierwszą grą, którą ściągnęłam, głównie ze względu na fakt, że to co biega po ekranie, przypomina jedną z ulubionych zabawek Iggiego: nano robaczki znane pod nazwą Crazy Insects albo Hex Bugs. 



allegro.pl


Kliknęłam je na allegro, są przeznaczone dla dzieci, kupuje się dla tych robaczków specjalne tory, po których się poruszają, jednak w koty zainwestowałam tylko tyle, ile kosztują same robaczki ;) Zabawki puszczone wolno po podłodze poruszają się nieprzewidywalnie, robią nagłe zwroty- zupełnie jak robale z Jitter Bug.

Gra polega na pacaniu łapą pojawiających się na ekranie insektów. Można włączyć kotom grę na rundy z punktami, ale wtedy trzeba uruchamiać ją po każdym przejściu kompletu leveli. Można też wybrać opcję "advanced" i zaznaczyć "endless mode" i mamy sierściuchy z głowy na dłuższy czas.

Robale są kolorowe, każdy rodzaj insekta porusza się w inny sposób, machają czułkami, kręcą się w kółko, są bardzo atrakcyjne dla kociego oka. To tylko jedna gra, ale bardzo absorbująca. Trochę martwiłam się co będzie, gdy Iggy zobaczy więcej niż jednego robaka na akranie, w przypadku motylków z Enjoy With Cat nie wiedział za bardzo, którego pacać. Tu jednak wybiera tego insekta, który akurat jest bardziej atrakcyjny, ma więcej nóżek, czułków, więcej dynamizmu. 













Jak widzicie nawet Ozz przyszedł się pobawić. Wąs i uszy do przodu, nos gdzieś w głębi czaszki- tak wygląda czekoladens, gdy coś go naprawdę zainteresuje. Bardzo dobra aplikacja, do tego darmowa, niestety znowu tylko na iOS. Dlatego u nas 4 purr-punkty.


Posted in , | 2 Comments

iKot - Enjoy with Cat

Dziś pierwszy z testów aplikacji mobilnych przeznaczonych dla kotów. Zaczynam od najlepszej, łatwiej będzie się wtedy odnieść do pozostałych, których recenzje będą się pojawiać systematycznie przez cały marzec.

Testerów i ich upodobania możecie poznać TU

   
   ENJOY WITH CAT

    platforma: iOS
    cena: 0,99$


https://itunes.apple.com

Enjoy with Cat jest zestawem kilku gier występujących w dwóch wersjach. Można albo odpalić je kotu i zostawić sam na sam z urządzeniem, albo włączyć opcję "wspólna zabawa" i samemu sterować obiektem, na który ma polować kot. Do wyboru mamy gryzonia, latający talerz, motylki, rybkę w stawie i coś co przypomina dłoń na patyku [tylko to jakaś dłoń poczarnobylska, ilość palców delikatnie mówiąc się nie zgadza :D ] 
Koty testowały opcję "bawię się sam".

Pierwsza zabawa to uganianie się za stworzeniem chomikopodobnym. Zwierzątko porusza się w zmiennym tempie, co jakiś czas chowa się w trawie, co bardzo testerów kręciło. To właśnie lubią najbardziej, gdy obiekt, na który polują co jakiś czas znika z pola widzenia. Każde pojawienie się gryzonia na ekranie powodowało rozszerzenie się źrenic, wypłaszczanie mordek i stroszenie sierści. 





Druga gra to polowanie na statek kosmiczny. Ufo porusza się dużo szybciej niż chomik, po liniach prostych, często się zatrzymując, chowa się za ziemię, miga. Pogoń za nim przypomina pogoń za laserkiem i to też się testerom spodobało. 





W trzeciej grze obiektami agresji są dwa kolorowe motylki. Latają niezależnie, co może być fajne, ale nie dla kotów z ADHD, które tak jak Iggy nie umieją się skupić gdy mają więcej niż jeden bodziec. Iggy patrzył zdezorientowany, Ozz trochę popacał, ale bez entuzjazmu.



Gra czwarta to polowanie na karpia koi w stawie. Tu też jest element, pod którym rybka znika- znowu jest to bardzo nęcące dla obu kotów, chociaż ta gra bardziej spodobała się Ozziemu. Rybka porusza się w mechaniczny sposób, co chwilę się zatrzymuje, macha ogonkiem.








Jaki udźwig ma tablet? :D


No i gwóźdź programu- dłoń na patyku. Ozz oszalał, myślałam, że rozniesie mi sprzęt! Nigdy nie miałam w domu takiej zabawki- rączki na trzonku- to jakiś amerykański wynalazek i według mnie szkodliwy, bo nie oducza kota zabawy ludzką ręką, tylko utrwala złe nawyki. W każdym razie szybkie, energiczne podrygiwania obiektu na ekranie wywołały u Ozziego ekscytacją, jaką powoduje tylko wędka z zamocowanym na niej wirującym piórkiem. To taki bodziec, dzięki któremu zwykle spięty i czujny Ozz całkowicie poświęca się zabawie. Mogłabym wejść do pokoju z mastifem neapolitańskim, a kot nie przestałby polować na tą rączkę. Próbował ją nawet chwytać zębami, co się nie zdarzyło przy żadnej z innych gier i aplikacji.







To najlepsza aplikacja z testowanych. Różnorodność bodźców, prawie stuprocentowe trafienie w koci gust [motylki dla moich kotów były najmniej atrakcyjne, dość szybko musiałam przełączyć na kolejną grę, bo lekko znudzone paskudy zaczęły mi się rozłazić po mieszkaniu...], brak jakiegokolwiek menu, które mogłoby zostać niechcący pacnięte łapą- to wszystko sprawia, że dajemy 4,5 punkta. Dlaczego nie maksimum? Bo aplikacja jest dostępna tylko na iPad i iPhone, użytkownicy urządzeń pracujących na androidzie nie mają możliwości zakupu tego prześwietnego zestawu gier.  
Natomiast wszystkim iOS-owcom polecam. Bardzo dobrze wydane 3 PLNy :) 


Jeszcze jedna rzecz- na pewno interesuje Was jak tablet przeżył to pacanie. Szyba w iPadzie jest solidna, koty mają obcięte pazury i szczerze mówiąc oba uderzały łapą nieuzbrojoną. Myślę, że szklana tafla zniechęcała je do wyciągania pazurów- mamy w domu gołe panele, szklany stół i chłopaki już kojarzą, że pazury na śliskim na nic się zdadzą, lepiej sprawdzają się poduszeczki łap. 
Do testów zdjęłam za to pokrowiec, bo Iggy non stop podważał jego brzegi i sprawdzał czy nie ma pod nim chomika...




Posted in , | 2 Comments

Search

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.