Sex, drugs & rock'n'roll


Kojarzycie te wszystkie gwiazdy muzyki, filmu czy innych przejawów sztuki, które prowadziły rockandrollowe życie?  Co ich wszystkich łączy, oprócz tego, że byli sławni i wyciskali życie jak cytrynę? Otóż to, że zmarło im się w dość młodym wieku... Kto wie, ile ciekawych riffów gitarowych na starość wyciąłby Jimmy Hendrix? Ile jeszcze hitów wyśpiewałaby swoim głębokim głosem Amy Winehouse? Czy Freddie Mercury po 60tce nadal skakałby po scenie?  Nie dowiemy się tego, bo alkohol, narkotyki i przypadkowy seks doprowadziły do tego, że nie ma ich już na tym padole.

W kocim świecie "sex, drugs and rock'n'roll" tłumaczy się na "marcowanie, kocimiętka i dzikie miauki". Po chwilowym zimowym uśpieniu nadchodzi czas na uderzenie hormonów. Właśnie teraz kształtować zaczyna się przyszła sytuacja "kotograficzna" w naszym otoczeniu. I ważą się losy wielu zwierząt.

Koty miejskie są potrzebne. Dzięki nim gryzonie nie zalały nas niczym plaga. Ale potrzebne są zdrowe koty, dla których polowanie to zabawa, na którą mają siłę i ochotę, które nie roznoszą chorób i nie są przez to zagrożeniem dla zwierząt trzymanych w domach. Przy corocznym wysypie miotów rodzących się w nieciekawych warunkach, łapiących oszpecający i śmiertelny koci katar,  ciężko oczekiwać, że przeciętny mieszkaniec śródmieścia przyklaśnie organizacjom chroniącym miejskie koty, pozwoli budować dla nich ciepłe domki zimą, dokarmiać kiedy trzeba. Koty w mieście nie kojarzą się zbyt dobrze. Nie pomagają też niektórzy nadgorliwi dokarmiacze kolekcjonujący na swoich podwórkach koty, nie pozwalający ich sterylizować- szybko takie miejsce staje się "aromatyczną" kocią wyspą w środku miasta, w którym koty rozmnażają się między sobą, generując chorowitą pulę genów i nerwową sytuację sąsiedzką.

Są tacy, którzy uważają, że sterylizacja to okaleczanie. A czy okaleczaniem nie jest poraniony łeb pełnojajecznego kocura, walczącego o swój malutki teren z również niekastrowanym aspirującym do terytorium kotem z sąsiedniego podwórka? Czy ślepnące od kociego kataru kocięta przebywające w warunkach, na jakie nie zasłużyły? Kocia para potrącona przez samochód podczas godowej gonitwy? Nie mówiąc już o samym akcie seksualnym, który dla kotek jest wyjątkowo bolesny? A co ze śmiertelnymi chorobami przenoszonymi drogą płciową? Tak, koty też mają swój HIV. Im też rockandrollowe życie nie służy.

Koty to inteligentne stworzenia, naprawdę. Ale tak jak u ludzi, inteligencja jest niczym wobec popędu i hormonów. Możemy dać im spokojne, długie życie, bez ryzykownych walk o jedzenie i terytorium, bez przygodnego seksu, możemy pomóc im stać się akceptowalnymi współmieszkańcami centrów miast. Sterylizujmy i pomóżmy sterylizować.

Rozejrzyjcie się wokół siebie, poszukajcie na facebooku. Na pewno znajdziecie lokalną organizację pomagającą kotom miejskim. Samorządy dotują sterylizacje, jednak zabierają się za to dość późno, czasem dopiero kiedy pierwsze wiosenne mioty są już na świecie i zasilają i tak liczną już grupę bezdomnych kotów. Trzeba zacząć znacznie wcześniej, już w lutym, a to spory wysiłek dla i tak skromnych budżetów instytucji zajmujących się ogarnianiem całego tego kociego nieszczęścia.

Jeśli mieszkacie w Trójmieście lub po prostu macie sentyment do tego miejsca, możecie wesprzeć akcję Moniki Paczkowskiej działającej pod szyldem Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego. Monika oferuje swój czas, samochód i doświadczenie, jakie zdobyła w prowadzeniu podobnych akcji w poprzednich latach. Nie musicie się nawet ruszać z domu, nie musicie nastawiać klatek- łapek, szwendać się po piwnicach, wozić kotów na zabieg. Jeśli chcecie wesprzeć akcję sterylizacji kotek wolnożyjących, wystarczy, że zrobicie przelew. Tylko tyle i aż tyle.

 Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt - Viva!
nr konta: 12 2030 0045 1110 0000 0255 8070 (BGŻ)
Z dopiskiem: "PKDT - sterylizacje MPacz"

link do wydarzenia na FB: KLIK
  
To działa, naprawdę. Monika mówi, udało się dzięki sterylizacjom ustabilizować wiele takich kocich populacji w Trójmieście. W takie miejsca ludzie często podrzucają niechciane koty, dlatego cały czas trzeba monitorować nawet takie szczęśliwie żyjące grupy. Jednocześnie ciągle pojawiają się nowe miejsca. Likwidowane są duże zakłady pracy i kiedyś potrzebne koty stają się nagle niczyje, pozostawione bez opieki i jedzenia. To chyba największe wyzwanie PKDT, bo wtedy nie wystarczy systematyczna mrówcza praca, potrzebny jest zryw, dużo sterylizacji i leków dla chorych kotów czyli większy zastrzyk gotówki- dlatego potrzebna jest Wasza pomoc. Możecie na bieżąco obserwować ich działalność na stronie Pomorskiego Kociego Domu Tymczasowego . 

Chciałabym pokazać Wam jeszcze kilka zdjęć. Tak wyglądało jedno z malutkich podwórek na ulicy Szerokiej w Gdańsku, gdy wolontariuszki PKDT mogły tam wreszcie spokojnie dotrzeć i ocenić sytuację. Wcześniej nie do końca zrównoważony człowiek przeganiał je stamtąd przy pomocy niebezpiecznych narzędzi, nie pozwalał sterylizować kotów. 





Zobaczcie jakie wszystkie są do siebie podobne, to siostry i bracia będące ojcami i matkami kolejnych pokoleń, chore na koci katar. Teraz, po śmierci człowieka, który je „kolekcjonował”, można wreszcie przeprowadzić sterylizacje, być może część kotów trafi do prawdziwych domów. Miejmy nadzieję, że pozostałe będą mogły spokojnie mieszkać na gdańskim starym mieście.

Możecie pomóc wprowadzać ład w takie miejsca,  sprawić, żeby kot w mieście nie kojarzył się źle i nie był narażony na okrucieństwo.  Koty sterylizowane to koty szczęśliwsze.







Posted in . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

One Response to Sex, drugs & rock'n'roll

  1. Jutro zrobię przelew , jestem bardzo za takimi akcjami :)
    Koty same sobie nie pomogą ,a potrafią naprawdę być cudowne :)
    Mój Kolorado podobnie jak Ozzy na zdjęciu też jest "bez jaj" i na pewno jest bardzo szczęśliwy i ma wsłasną osobistą księżniczkę Kalę również po kastracji :)

    OdpowiedzUsuń

Search

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.