Archive for października 2012

Miau Kitler!

Kilka lat temu na korpo-pocztę i ja, i pozostali współpracownicy, dostaliśmy smutnego mejla. Koleżanka pisała w nim, że znalazła opuszczone przez matkę gniazdo z kilkudniowymi kociętami. Zaniosła je więc do weta, od którego dowiedziała się, że zgodnie z procedurą obejmującą bezdomniaki, jeśli nie znajdzie się ktoś, kto z dnia na dzień zdeklaruje się, że je weźmie do siebie, zostaną uśpione nim jeszcze otworzą oczy. Taki humanitaryzm czy coś w tym stylu, hmm...
Koleżanka załączyła zdjęcie bandy. Jedno z kociąt było białe, z kilkoma niewielkimi plamami czerni w wyjątkowo kretyńskich miejscach: pod nochalem i na czole- tworzącą asymetryczną grzywkę.



Szybko kliknęłam "odpowiedz wszystkim", wlepilam adres strony Cats That Look Like Hitler i nakazałam natychmiast zainteresować się białym Kitlerem. W odpowiedzi dostałam od autorki mejla straszny opieprz. Że tu chodzi o żywe stworzenie, o być albo nie być, a ja taka niepoważna, jak zwykle z resztą, że powinnam znać jakiś umiar...
Za chwilę dostałam jeszcze jednego mejla, że wyrok nad właśnie tym kotkiem został wstrzmany, bo po moim mejlu po Kitlerka ustawiła się kolejka. Odzyskałam wiarę w ludzkie poczucie humoru!
 

Strona Cats That Look Like Hitler została utworzona w 2006 roku przez Koosa Plegt and Paula Neve. Do dnia dzisiejszego zebrano na niej prawie 7700 zdjeć kotów, które paszczowo przypominają przywodcę Trzeciej Rzeszy. Wokół strony jest masa kontrowersji, niektórzy traktują ją jako tubę propagującą Adolfa H. i jego poglądy. Jakby to była wina biednych kotów, że Adi miał właśnie taką, a nie inną stylówę, właśnie taki, a nie inny pomysł na życie i nie lubił obcokrajowców.

Oprócz niekończacego się konkursu na najlepszego Kitlera na stronie pojawiają się stale ogłoszenia o adopcjach kotów z asymetrią na czole i kwadratem pod nosem.
Chyba każdy chwyt jest dobry, jeśli dzieki niemu choćby kilka kotów miało znaleźć dom, prawda?

Macie może w domu takiego Dyktatora z grzywką?


Posted in , | 5 Comments

Poop kultura


Przytachałam z samochodu czterdziestolitrowy worek żwiru dla Potworów. To właściwie trociny, co jeszcze bardziej potęguje wrażenie, że mam w domu dwa wypasione chomiki, które żebrzą o kukurydzę z puszki, biegają w kółko i grzebią w wiórach...
I tak uważam się za szczęściarę, bo mam ten wybór- bentonit, wióry czy silikon. Mój rodzony ojciec za czasów głębokiej komuny swojemu kotu wygrzebanemu ze śmietnika sypał do kuwety piach, podczas gdy cały cywilizowany świat kupował kolorowe opakowania ze żwirkiem w porządnych sklepach zoologicznych.
 

http://www.quickmeme.com


Zastanawialiście się kiedyś skąd ten pomysł z kuwetą i żwirem?

Koty w ludzkim obejściu funkcjonowały od jakichś 9500 lat, spędzając większość czasu na zewnątrz domostw. Zawsze znalazł się jakiś kawałek rozgrzebanej ziemi, gdzie pedantyczny zwierz ze swoimi nerwicami natręctw mógł pozbyć się nieestetycznych produktów przemiany materii. Potem człowiek pozwalał kotu coraz częściej wchodzić do wnętrz, ale na wszelki wypadek wystawiał go przed drzwi wieczorem, żeby nie nabrudził. Na początku poprzedniego stulecia niektórzy amatorzy kociego towarzystwa wstawili do swoich domów pudełka na koci urobek i wypełniali je piachem i pyłem z drogi. Fuj. Poza tym wyobrażacie sobie taki proces: minus 30 stopni na dworze, wychodzicie na zewnątrz z kilofem, oddłubujecie z usypanej wcześniej górki grudę piachu, którą potem rozmrażacie i suszycie na kominku, żeby nasypać kotkowi do kuwety?

Z takim problemem borykała się niejaka Kay Draper, więc koło 1948 roku poszła do sklepu po sąsiedzku po worek piachu. Młody współwłaściciel tego rodzinnego biznesu, gdy dowiedział się do czego potrzebny jest ów piach, zaproponował jej zamiast niego rodzaj suchego granulatu z glinki. Nie dopatrujmy się tu nagłej eureki, niesamowitego przebłysku intelektu. Edward Lowe miał tego granulatu całą stodołę, bezskutecznie próbował go opchnąć okolicznym rolnikom jako ściółkę dla zwierząt, więc jeśli udałoby się pozbyć chociaż worka, warto było zaryzykować.

Okazało się, że granulat sprzedawany pod nazwą Fuller's Earth dzięki swoim właściwościom chłonącym sprawdził się w nowej roli tak rewelacyjnie, że Ed postanowił popakować go w nowe worki i wrzucić do pobliskiego sklepu zoologicznego. Sprzedawcy patrzyli na niego jak na wariata, 65 centów za worek suchej gliny to było ździerstwo, przecież można sobie z dworu piachu dla kota nabrać za darmo. Ed powiedział im więc, żeby na początku dawać te worki ludziom za darmo. Kociarze nabrali granulatu i wracali z tymi 65 centami w łaputach po więcej. Ed nie tylko pozbył się zalegającego w magazynie towaru, ale i znalazł świetny sposób na zarobek tworząc markę Kitty Litter. Rozwinął biznes z takim rozmachem, że jego firma jako jedyna wśród produkujących koci żwir miała swoje własne labolatorium do ulepszania i tworzenia nowych produktów, w którym "pracę" znalazło 120 kocich testerów, robiących kupkę zawodowo.

Gdy Ed sprzedawał swoją firmę w 1990 roku, wpuszczała ona na rynek rokrocznie żwir wart 210 milionów dolarów.

Więc jeśli biegniecie właśnie teraz ratować świat przed tym, co wasz Potwór zostawił w kuwecie, pomyślcie przez chwilę o Edzie Lowe, dzięki któremu w naszych domach zamiast pudeł z kurzem mamy pachnące, zbrylające się magiczne drobinki ;)

 

Posted in | 3 Comments

Search

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.