Poop kultura


Przytachałam z samochodu czterdziestolitrowy worek żwiru dla Potworów. To właściwie trociny, co jeszcze bardziej potęguje wrażenie, że mam w domu dwa wypasione chomiki, które żebrzą o kukurydzę z puszki, biegają w kółko i grzebią w wiórach...
I tak uważam się za szczęściarę, bo mam ten wybór- bentonit, wióry czy silikon. Mój rodzony ojciec za czasów głębokiej komuny swojemu kotu wygrzebanemu ze śmietnika sypał do kuwety piach, podczas gdy cały cywilizowany świat kupował kolorowe opakowania ze żwirkiem w porządnych sklepach zoologicznych.
 

http://www.quickmeme.com


Zastanawialiście się kiedyś skąd ten pomysł z kuwetą i żwirem?

Koty w ludzkim obejściu funkcjonowały od jakichś 9500 lat, spędzając większość czasu na zewnątrz domostw. Zawsze znalazł się jakiś kawałek rozgrzebanej ziemi, gdzie pedantyczny zwierz ze swoimi nerwicami natręctw mógł pozbyć się nieestetycznych produktów przemiany materii. Potem człowiek pozwalał kotu coraz częściej wchodzić do wnętrz, ale na wszelki wypadek wystawiał go przed drzwi wieczorem, żeby nie nabrudził. Na początku poprzedniego stulecia niektórzy amatorzy kociego towarzystwa wstawili do swoich domów pudełka na koci urobek i wypełniali je piachem i pyłem z drogi. Fuj. Poza tym wyobrażacie sobie taki proces: minus 30 stopni na dworze, wychodzicie na zewnątrz z kilofem, oddłubujecie z usypanej wcześniej górki grudę piachu, którą potem rozmrażacie i suszycie na kominku, żeby nasypać kotkowi do kuwety?

Z takim problemem borykała się niejaka Kay Draper, więc koło 1948 roku poszła do sklepu po sąsiedzku po worek piachu. Młody współwłaściciel tego rodzinnego biznesu, gdy dowiedział się do czego potrzebny jest ów piach, zaproponował jej zamiast niego rodzaj suchego granulatu z glinki. Nie dopatrujmy się tu nagłej eureki, niesamowitego przebłysku intelektu. Edward Lowe miał tego granulatu całą stodołę, bezskutecznie próbował go opchnąć okolicznym rolnikom jako ściółkę dla zwierząt, więc jeśli udałoby się pozbyć chociaż worka, warto było zaryzykować.

Okazało się, że granulat sprzedawany pod nazwą Fuller's Earth dzięki swoim właściwościom chłonącym sprawdził się w nowej roli tak rewelacyjnie, że Ed postanowił popakować go w nowe worki i wrzucić do pobliskiego sklepu zoologicznego. Sprzedawcy patrzyli na niego jak na wariata, 65 centów za worek suchej gliny to było ździerstwo, przecież można sobie z dworu piachu dla kota nabrać za darmo. Ed powiedział im więc, żeby na początku dawać te worki ludziom za darmo. Kociarze nabrali granulatu i wracali z tymi 65 centami w łaputach po więcej. Ed nie tylko pozbył się zalegającego w magazynie towaru, ale i znalazł świetny sposób na zarobek tworząc markę Kitty Litter. Rozwinął biznes z takim rozmachem, że jego firma jako jedyna wśród produkujących koci żwir miała swoje własne labolatorium do ulepszania i tworzenia nowych produktów, w którym "pracę" znalazło 120 kocich testerów, robiących kupkę zawodowo.

Gdy Ed sprzedawał swoją firmę w 1990 roku, wpuszczała ona na rynek rokrocznie żwir wart 210 milionów dolarów.

Więc jeśli biegniecie właśnie teraz ratować świat przed tym, co wasz Potwór zostawił w kuwecie, pomyślcie przez chwilę o Edzie Lowe, dzięki któremu w naszych domach zamiast pudeł z kurzem mamy pachnące, zbrylające się magiczne drobinki ;)

 

Posted in . Bookmark the permalink. RSS feed for this post.

3 Responses to Poop kultura

  1. To prawdziwa historia? Włączając w to 120 zawodowych srajtków? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie same najprawdziwsze historie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale ciekawe! Nigdy nie zastanawiałam się nad tym ,przyznaję. Moja mama za młodu też kotu piasek przynosiła z piaskownicy. Dlatego wyrobiła sobie opinię, ze koty śmierdzą :) Dopiero jak poznała moje sikające do bentonitu Koty, zmieniła zdanie.

    OdpowiedzUsuń

Search

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.