Mission Completed! Rozdanie z Cat Tee Mission


Zdarza się, że piszą do mnie blogerzy z różnych części świata z propozycjami typu "wyślij mi zegar, zrobię Ci recenzję" , "zróbmy rozdanie, co prawda nikt nie komentuje moich postów, ale może jak będzie do wzięcia coś za darmo, to ktoś coś napisze" ;)) Zwykle odmawiam, ale gdy zobaczyłam w skrzynce wiadomość od Sary z Cat Tee Mission, wiedziałam, że możemy zrobić razem coś fajnego. Od kilku miesięcy obserwuję CTM na facebooku i mocno jej kibicuję. Sarah mieszka w Australii wspólnie z dwoma kotami i wieloletnim chłopakiem, a od tego weekendu już narzeczonym [gratki Sarah!] i prowadzi sklep internetowy z koszulkami i gadgetami dla kociarzy. Niby nic, jest sporo takich miejsc w sieci, ale ona jako jedna z niewielu oddaje 100% zysku ze sprzedaży kilku wybranym przez siebie organizacjom zajmującym się pomocą kotom domowym oraz wielkim dzikim kotom afrykańskim. 

www.catteemission.com

 Sara jest uroczą osobą, po wymianie kilku serdeczności przygotowałyśmy rozdanie - zajrzyjcie na bloga Cat Tee Mission i poczytajcie o warunkach udziału KLIK Do wzięcia jest jeden z Purrfidnych zegarów- dowolnie wybrany przez zwycięzcę giveaway'a, który zostanie ogłoszony zaraz po zamknięciu zgłoszeń 9tego kwietnia.
Wpadnijcie też do europejskiego sklepiku Cat Tee Mission. Możecie kupić fajny prezent dla znajomego albo dla siebie ;) i wesprzeć kociaste spoza naszego podwórka.

No i to nie koniec naszej współpracy, szykujemy coś specialnego, co ujrzy światło dzienne zapewne po wakacjach.
  
Dziękuję! I wracam! Jest tyle do napisania!

Posted in , | 1 Comment

Będę miała do portfolio

Chyba każdy z nas ma takie momenty, gdy zastanawia się czy to co robi, ma jakiś sens. Nie, że sama sztuka dla sztuki, że dla własnej satysfakcji. Jak to mówią- do portfolio.
Miałam w tym roku takie momenty. Bardzo dużo właściwie. Mimo, że to był dla Purrfidiousa bardzo dobry rok. Zaczęło się od notki na bardzo ważnym dla mnie blogu- Catsparella.com.  Stephanie sama do mnie napisała z propozycją mini wywiadu i wspólnego rozdania. Rozpierała mnie duma, bo o mój zegar biło się ponad 400 osób, a Stephanie to dla mnie wzór do naśladowania jeśli chodzi o determinację i konsekwencję. I od kilku dni chyba jeszcze bardziej ją szanuję i jednocześnie zazdroszczę- zaczyna pracę dla producenta karmy Purina jako specjalista do spraw społeczności internetowej. Będzie tworzyć bloga i zajmować się wszystkimi kanałami internetowymi. A zaczęło się od własnego bloga pisanego, jak sama mówi, z nudów…
Potem kolejny blog- Hauspanther.com, napisał o moich kocich dywanach. Znowu ktoś po drugiej stronie kuli ziemskiej dojrzał moje Purrfidia. W maju portal zajmujący się śledzeniem trendów- WGSN- mój fuksjowy dywan wskazał jako tendencję kolorystyczną na jesień- zimę 2014-2015 w kategorii produktów dla zwierząt. A potem był wywiad ze mną w Kocich Sprawach- głównie o blogu, dlatego wiązałam z nim duże oczekiwania. Wiecie- wejścia, więcej czytelników, więcej komentarzy, większa motywacja dla mnie do pisania. A tu spokój i cisza, taki jak przed wywiadem. Prasa chyba umiera ;D

Prawda jest taka, że jestem rozpuszczona. Mam dość sympatyczną pracę zawodową dającą mi bardzo namacalne efekty- gdy odwalę kawał dobrej roboty, widzę to na ulicach. Ludzie noszą to, co zaprojektuję. Mijam ich i uśmiecham się. Myślę sobie- wyglądają świetnie. Rób tak dalej stara! Idzie ci to, jest odzew- jest ktoś, kto to docenia i kupuje.
A na blogu… widzę wejścia, częściowo przypadkowe, częściowo od stałych czytelników. Widzę, które wpisy były czytane najchętniej. Niektóre z nich budzą sporo emocji. Inne- wydaje się, że nie budzą niczego... I wtedy zastanawiam się, czy w ogóle warto. Więc nie piszę tygodniami, miesiącami. A potem zbieram od Was opieprz przez mejla, facebooka, osobiście- no naprawdę, strach się na mieście pokazać ;)

Spędziłam sporo czasu na analizowaniu tego, co Wam się najbardziej podoba w tym, co tu robię na tych stronach. Obiecuję się poprawić i zabrać do roboty. W komentarzach możecie mi jeszcze dodatkowo nakopać. Opcjonalnie możecie połechtać moje ego. A ja Wam w międzyczasie podziękuję jeszcze tutaj za głosy w konkursie na Rasowca i Dachowca Miesiąca organizowanym przez Pet Supplies. Dzięki Wam udało się zdobyć jedną nagrodę, drugą nagrodę- od Jury- przypisuję sobie, fatalnemu światłu u Dorszki z hodowli Agilis Cattus oraz pięknej modelce. Paczki z nagrodami już do mnie dotarły, w najbliższych dniach będę się umawiać z Pomorskim Kocim Domem Tymczasowym na dostawę.

Dziękuję Wam za pomoc Tymczasom, jesteście najlepsi. Internet przybija Wam piątkę, moje koty nie mogą, bo są za ciężkie na „high five”…



www.tumblr.com



 www.tumblr.com

8 Comments

Sikorexy dizajnu

Trzy lata czekałam ja i czekał podrdzewiały karmnik zawieszony na balkonie. I ja, i on, byliśmy  ignorowani przez bandę pierzastych sikorexów. Kilkanaście lat temu widziałam kilka dokumentów nakręconych przez BBC o sikorexach żyjących w Anglii. Na wzór i podobieństwo tamtejszych karmników wypełniłam nasz  niesolonymi orzeszkami ziemnymi. Byłam przekonana, że takiemu wypasowi żaden polski ptaszor się nie oprze, ale klientela była widocznie oporna na nowości z Zachodu .



Iggy i sikorex- dziób w dziób


Jednak cierpliwość popłaciła, o orzeszki biją się teraz tłumy, a moje koty mają obecnie CatTV z różnymi kanałami tematycznymi. Króluje oczywiście Danzig Shore, z wypasionym sikorexem wyrywającym samiczki na nasze orzeszki. Ostatnio leciał też jakiś thriller o sroce rabującej moim sikorexom żarcie. Także odkąd karmnik został doceniony przez ptaszory i koty, myślę o wymianie na jakiś ładniejszy model. Wpisałam kilka fraz w google i padłam z wrażenia, jakie piękne i funkcjonalne karmniki można teraz nabyć drogą kupna… Marzy mi się kilka z nich, ale nie wiem, czy moje sikorexy faktycznie docenią potęgę współczesnego designu. Na razie same bawią się w projektantów i pracują nad zmianą mojej jednolitej posadzki na coś bardziej pstrokatego. 




http://www.houzz.com




http://www.houzz.com








http://www.houzz.com








http://www.houzz.com







http://www.houzz.com










ttp://www.houzz.com







www.contemporist.com






www.lowe9.com



Posted in | 2 Comments

Tego się nie robi kotu

Jutro Wisława Szymborska obchodziłaby swoje 90te urodziny. Z tej okazji z inicjatywy jednego z radnych Kórnika powstał tam pomnik noblistki. Miało być skromnie, tak jak chciałaby tego poetka, która nie lubiła zbytniego szumu wokół swojej osoby: ławeczka, na nią rzucony rękopis, przygnieciony kocim tyłkiem. Jednak dla mieszkańców pomysł ten okazał się zbyt abstrakcyjny, chcieli tradycyjnego pomnika przedstawiającego całą postać Pani Wisławy. Jest więc i ona, nieco z boku, ze swoim delikatnym uśmiechem, patrząca jak kot nieelegancko przygniata jej lekkie wiersze, coby nie odleciały.

poznan.gazeta.pl


Słynęła z dowcipnych kolaży, które w formie pocztówek wysyłała swoim znajomym. Niech ten uśmiechnięty kot towarzyszy Wam przez cały jutrzejszy dzień.  Pani Wisławo- kupy śmiechu tam w Niebie!

www.rp.pl/

Posted in | 2 Comments

Odwracanie kota ogonem

Jakiś czas temu z Azji przybyła do nas moda na opaski z kocimi uszkami, czapeczki z kocimi pyszczkami, bluzy z kapturami zakończonymi dwoma szpiczastymi trójkącikami. Obserwowałam Alledrogo i widziałam, że sprzedawały się, aż furczało. Oczywiście nasi ziomkowie z Dalekiego Wschodu nie próżnowali przez ten czas, gdy my wiązałyśmy na głowach kucyki imitujące kocie uszy. Poszli za ciosem, z siłą wodospadu i z osiągnięciami- stworzyli puchate atrapy kocich ogonków. Przykrótkie to i krępe, bardzo w stylu kawai, przytracza się do pasa. Ale to coś więcej niż kawałek poliestrowego futerka. Drugą częścią  tego ustrojstwa jest sensor, który przyczepia się do płatka ucha i który mierzy nasz puls. Gdy nas coś wyjątkowo ucieszy, sensor odbierze informację o przyspieszonym tętnie i wprawi ogon w bardziej energiczny ruch. Przy pomocy specjalnej aplikacji będziemy mogli znaleźć w okolicy inne osoby wyposażone w ogon, sprawdzić czy dobrze się bawią i dołączyć do nich. 



Tak, są też uszka do kompletu...





Najbardziej intrygujące dla mnie jest to, jak program rozpoznaje czy przyspieszone bicie serca zostało spowodowane przez atak śmiechu, czy też przez atak bandy wyrostków żądających oddania ogona...


Posted in | SKOMENTUJ

Karton Netłork


Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem już znudzona robieniem moim kotom kolejnych zdjęć, na których wyglądają uroczo, słodko i … nudno. Właściwie już dawno przestałam wyciągać w weekendy aparat, bo za każdym razem przeglądam potem na ekranie zdjęcia identyczne z tymi, których mam już na dysku tysiące. Ale dzisiaj natrafiłam na fotografie, które mnie zainspirowały.

Pewna chińska blogerka, której pasją jest anime, znana w sieci pod pseudonimem Toshiya86, stworzyła kilka obłędnych portretów swojego kota o imieniu Guagua.  Kocie miny ustrzelone przez Toshiyę fantastycznie zgrały się z pozami namalowanych na kartonie postaci. Nigdy więcej nudnych zdjęć! Teraz nasze koty mogą być superbohaterami, gwiazdami i myszami! 










http://www.funcage.com

Obawiam się tylko, że przy gabarytach moich kotów muszę zainwestować w jakieś większe pudła...

Posted in | 3 Comments

Nie dla diabetyków- Cassandra Graus


Za każdym razem, gdy włączam telewizor, uderza mnie brak misyjności w programach telewizji publicznej i brak rozrywki w programach telewizji komercyjnych. W związku z tym od paru lat oglądam tylko kanały BBC, wszystkie odmiany Discovery i im podobne, oraz Animal Planet. Właśnie na tym ostatnim natrafiłam na kolejny odcinek serii „101 Cats”, w którym oprócz standardowych migawek o różnych rasach kotów ujrzałam reportaż o Cassandrze Graus. Obejrzałam i zauroczona poleciałam poszukać w internecie jej strony internetowej.

Dziewczyna ma 4 koty i talent do tego, by pokazać je w sposób nadający im ludzkie cechy i mimikę. Trzy z nich to krótkowłose egzotyki i to one wywarły największy wpływ na to, jak wyglądają koty na jej obrazach. W sumie moja reakcja na jej sztukę była dość irracjonalna, bo uważam [przepraszam z góry wszystkich fanów tych kotów, ale to moje własne zdanie i tegoż zdania nie zmienię :D] , że egzotyki i persy to wyjątkowo mało urodziwa rasa, niepotrzebnie oszpecona przez hodowców, którzy karykaturalnie skrócili i umieścili kocie noski na wysokości oczu, lub nawet nieco wyżej… Poza tym ilość słodyczy wylewająca się z tych obrazów może przyprawić o mdłości, każde płótno ochoczo ociera się o łydki kiczu. Ale mimo tego wszystkiego jedyne, co mi się ciśnie na usta widząc te obrazki, to „jakie kochaneeeeeee” i marzę, żeby Cassandra namalowała kiedyś portret moich kotów… Powinnam się pospieszyć, bo niedługo może mnie nie być na to w ogóle stać, bo po emisji tego programu jej kariera nabrała tempa.

Te urocze, rozczulające obrazy można podziwiać na stronie Cassie, znajdziecie tam informację gdzie można zakupić reprodukcje oraz jak można wejść w posiadanie obrazu stworzonego na zamówienie. A tymczasem duża porcja słodkości spod jej pędzla.


















Posted in | SKOMENTUJ

Urodzinowy kadr z kotem - Ewan McGregor

W sieci krąży masa zdjęć sławnych ludzi z kotami. Wiele z tych osób na codzień nie mieszka w kocim towarzystwie, albo po prostu ciężko znaleźć mi jakieś informacje o ich futrzastych współlokatorach, nie kwalifikują się do cyklu VIP... A szkoda by było nie rozpowszechniać dalej tych fotografii :) Będą więc trafiać na Purrfidious przy okazji urodzin bohaterów zdjęć.
Dziś 42 urodziny obchodzi szkocki aktor Ewan McGregor. 100 lat, wielu nowych ról i jakiegoś dobrego leku na alergię na sierść, na którą cierpli żona ;)

http://vi.sualize.us/


http://pixelalliance-inspiration.tumblr.com

Posted in , | SKOMENTUJ

iKot - Paint For Cats


PAINT FOR CATS



    platforma: iOS
    cena: $ 1,99






Jeśli kiedyś słyszeliście o aukcjach, na których sprzedawane są dzieła stworzone w zoo przez małpy i słonie, i sami marzycie, żeby wasz kot też stworzył coś podobnego, ta aplikacja może być dla was. Może, ale nie musi... Ale o tym za chwilę.

Na początku gry możecie wybrać paletę, w ramach której "tworzyć" będzie wasz kot. Po zatwierdzeniu wyboru na ekranie pojawia się nagle kolorowa, machająca ogonkiem mysz. Porusza się chaotycznie, to plus, ale wydaje z siebie pisk dopiero, gdy zostanie pacnięta. To minus. Na początku dobrze jest samemu "upolować" mysz, bo dźwięk, jaki wydaje, jest bardzo atrakcyjny dla kocich uszu. Jednak psujemy obraz, bo w miejscu, w którym zamordowaliśmy mysz, zostaje ślad farby. No nic, potem już koty same wiedzą, co z tym zwierzem zrobić. Uganianie się za szalonym gryzoniem bardzo się moim kotom podobało. Gorzej z efektami artystycznymi... Koty pakują łapy na szybę tabletu nie tylko wtedy, gdy pacają, także wtedy, gdy się przyczajają- efektem tego jest wielka plama w miejscu, w którym kot leżał. 









No żadni z nich Picasso czy Malewicz...

W efekcie tylko trzy i pół purr-punkta. Zabawa przednia, ale zupełnie zbędna jest dodatkowa funkcja "malowania". Efekt nie przypomina tego z materiałów reklamowych ;) Ale być może moje koty mają zbyt mocarne łaputy. 
Pół punktu odejmuję za to, że gra dostępna jest tylko na iOS, cały punkt za to, że kosztuje prawie 2 dolary- o ile bez problemu zapłaciłam za komplet gier w Enjoy With Cat [ale tylko 99 centów], to dwa razy tyle za tylko jedną grę uważam za nieadekwatną cenę w stosunku do atrakcyjności gry. 

Posted in , | SKOMENTUJ

Search

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark. Converted by LiteThemes.com.